sobota, 27 lipca 2013

Kulinarna pamiątka z wakacji nad morzem

W warunkach pogody i niepogody udało mi się spędzić całkiem przyjemne dwa tygodnie nad polskim morzem. Od wielu lat jeżdżę w to samo miejsce - do Krynicy Morskiej. Troszkę z przyzwyczajenia, a trochę dlatego, że jest w miarę blisko z Warszawy. Dni upalnych i ciepłych mieliśmy kilka, chłodniejszych zdecydowanie więcej, ale dla mnie osobiście nie stanowiło to dużego problemu. Poza tym, mimo wyjazdu wciąż musiałam pracować - zdalnie:) Całe szczęście, że to możliwe! 



Bez kuchni, znajomych sprzętów i zapasów, z których zawsze można coś smakowitego wyczarować musiałam zdać się na okoliczne, nadmorskie jadłodajnie. Po gruntownym sprawdzeniu terenu trafiłam na restaurację, w której każdy obiad był prawdziwą, niezwykle smaczną i przy tym zdrową ucztą. Serwowane są tam pyszne i regionalne dania plus kilka "klasyków" w postaci pizzy i makaronu. A te również były niczego sobie:) Na uwagę jednak zasługuje przemiły personel i profesjonalna obsługa. Jeśli o ceny chodzi - w pełni odzwierciedlają jakość potraw... A na zdjęciach kulinarne pamiątki z pobytu nad morzem:) Duuużo zdjęć!:)

Grillowany łosoś z opiekanymi ziemniakami, fasolką szparagową i koperkowym sosem
Mojito.pl (żubrówka, sok jabłkowy, kostki lodu i mięta)
Dorsz w migdałach z opiekanymi ziemniakami
Filet z halibuta z ziołowym ryżem
Tatar z łososia na ogórkowym carpaccio z czosnkowymi grzankami
Placuszki warzywne z ziołowym twarożkiem i wędzonym łososiem
Krewetki w maślano-cytrynowym sosie
Halibut zapiekany z kozim serem na puree z ziemniaków i blanszowanym szpinaku
Filet z halibuta z ziołowym ryżem i blanszowanym szpinakiem

W związku z dość wczesnymi pobudkami porannymi (czterolatki lubią wcześnie wstawać - no może niektóre:)), śniadania przygotowywałam samodzielnie. I czasem wychodziło całkiem smacznie:)

Musli z jogurtem naturalnym, malinami i borówkami
Twarożek z pomidorem malinowym i razowym chlebem

A na kolację - jakby ryb mi było mało:) - wędzony halibut z prostą salsą ogórkową, razowym chlebem i lampką białego wina ... no może dwoma:) W końcu są wakacje:)
Wędzony halibut z salsą ogórkową i razowym chlebem
Jako, że ze słodkości najbardziej lubię owoce i biorąc pod uwagę sezon na wiele owocowych pyszności, na deser zajadaliśmy się jeżynami, malinami, borówkami i czereśniami. Spróbowałam także mrożonego jogurtu z czerwonymi porzeczkami:)


 To były udane i pełne smacznych doznań dwa tygodnie:) Przede mną jeszcze jeden wyjazd wakacyjny - tym razem w pełni rodzinny (nad morzem byliśmy tylko we dwoje: Ja + mały budowniczy zamków z piasku). Ale o tym niebawem... Pozdrawiam,
Asia

2 komentarze:

  1. W tym roku też miałam jechać do Krynicy Morskiej (po raz pierwszy). Jadę jednak do Sopotu :) Krynica za rok :)


    Ps. Świetne zdjęcia, miło się ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję:) A Krynica wciąż taka sama... Nic się nie zmienia...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)
Zapraszam do kontaktu również drogą mailową: ciastco@gmail.com.
Pozdrawiam!
Asia